BógDuchowość

Intymna komunia z Barankiem

"Złożenie Chrystusa do grobu" Adriaen van der Werff po 1703, Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Dzięki muzyce możemy być z Jezusem w Ogrodzie Oliwnym, a potem powoli, w rytm spadających kropli Przenajświętszej Krwi dojść na Golgotę, Miejsce Czaszki, czaszki naszego ojca według ciała, biblijnego Adama. Telemann niczym taksówkarz z filmów science fiction, potrafi przenieść nas w inny świat. Zarabiał więcej od Bacha, tworzył w Żorach i Pszczynie. Geniusz; czapki z głów, słuchamy Pasji wg św. Marka.

Każda rekonstrukcja dzieła muzyki dawnej, to jakby nowoodkryty obraz bądź dramat kogoś z twórców kanonu sztuki. Stąd Pasja wg św. Marka Georga Philippa Telemanna, nagrana pod batutą Hermanna Maxa, zachwyca.

Dotarcie do prawdy w wypadku tego dzieła, to niemal detektywistyczna historia. Przez wieki fałszywie była przypisana dyrektorowi muzycznemu i kompozytorowi dworu w Magdeburgu, Johannesowi Heinrichowi Rolle. Dopiero niedawno wyszło na jaw, dzięki pracom naukowym w bibliotece Królewskiego Konserwatorium w Brukseli. Tam odnaleziono oryginał dzieła z 1759 roku. I na tej wersji oparto się dokonując tej rejestracji. Jest to tym bardziej niezwykłe, bowiem do oryginalnego tekstu Ewangelii Markowej dodane są anonimowe, poetyckie refleksje anonimowego autora. Z ich analizy wynika, że posiadał teologiczne wykształcenie i wraz z opisem męki Chrystusa oraz włączonymi do dzieła pieśniami kościelnymi, dał nam niezwykłego piękna dramat skreślony idealnie pod dyktando głębokiego swym przesłaniem libretta. Wsłuchując się w interpretację tak doborowych śpiewaków jak: Veronike Winter (sopran), Anne Bierwirth (alt), Georg Poplutz (tenor), Markus Flaig (bas), Ekkehard Abele (bas), wraz chóralnym śpiewem Rheinische Kantorei,  i towarzyszeniem orkiestry Das Kleine Konzert (zespoły powstały w 1977 roku z myślą o interpretacji muzyki według zasada wykonawstwa historycznie poinformowanego – HIP), zdajemy sobie sprawę, że dotykamy dzieła w formie, w jakiej pierwszy raz słuchali go współcześni Telemannowi.

Interpretacyjnie można powiedzieć, że mamy do czynienia z wysokim poziomem afektacji. Dość wsłuchać się w piękne recitatiwy, które tutaj osiągają format samodzielnych form, przejmujących, dotykających najbardziej delikatnych strun naszej wrażliwości. Znamiennym jest, jak jaskrawo uwypukla się tutaj warsztat kompozytora, niemal intymny związek z tym co istotne, co jest tutaj podmiotem. Mamy wprowadzenie, rodzaj retrospekcji od narodzin Pana, taki rodzaj uwertury, opis życia Chrystusa, tego który się poświęcił dla nas, aby wejść w główny pasyjny nurt na Górze Oliwnej i w pełnym alegorii i impresji pochodzi znaczonym chórami, recitativami i ariami, przejść pod krzyż. Powiem wprost: wspaniałość. Można tego słuchać, słychać słuchać… Każdorazowo odkrywając coś szczególnego w tej intymnej komunii z Barankiem.

Dzieło ma też inną, ciekawa historię. Otóż odkryto, że z racji na problemy z formą nadwornego tenora Wilhelma Jacoba Crediusa (1724–78) i partię ewangelisty powierzył męskiemu altowi, a nie jak to zwykle bywa, tenorowi (to akurat w wypadku Telemanna nie było novum, często dedykował te partie innym głosom, tutaj Hermann Max powierzył ją barytonowi). Nomen omen, ten przyjaciel Jana Sebastiana Bacha, ojciec chrzestny najwybitniejszego jego syna Carla Philippa Emanuela (on właśnie zajął miejsce kantora w Hamburgu po śmierci Telemanna) w swoich czasach często stawiany był znacznie wyżej od samego mistrza Jana Sebastiana! Dzisiaj niestety, pozostaje w jego cieniu. A warto wiedzieć, że skomponował 46 pasji z których zachowały się jedynie 22 (cały dorobek szacuje się na ponad 3000 kompozycji, w znacznej części zaginionych).

Mając na względzie fakt, iż przez lata Telemann tworzyła na dzisiejszych ziemiach polskich (Żory i Pszczyna), warto sięgnąć po to wydane wspólnym sumptem wytwórni Classic Production Osnabrück, Radia Zachodnioniemieckiego (WDR) oraz Towarzystwa Telemanna z Magdeburga, arcydzieło. Tym bardziej, że sam album ma jeszcze inny wątek polski. Okładkę zdobi obraz Adriaena von der Werff „Złożenie do grobu” (1705), który podziwiać możemy w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Piotr Iwicki 
Podobne artykuły
Anty-COVID 19Duchowość

Specjalny fundusz dla misjonarzy z Polski. Pomoże w walce z COVID-19

Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji bp Jerzy Mazur utworzył specjalny fundusz pomocowy dla misjonarzy z Polski na walkę z COVID-19. Zebrano już 500 tys. zł, które przekazano do 70 parafii na zakup lekarstw, żywności dla najbardziej potrzebujących…
Zobacz więcej
DuchowośćKościół

Ośmiolatka trafi na ołtarze? Stolica Apostolska wydała "nihil obstat"

Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała „nihil obstat” dla rozpoczęcia procesu wyniesienia na ołtarze niezwykłej francuskiej ośmiolatki Anne-Gabrielle Caron, która zmarła wskutek choroby nowotworowej i pomimo młodego wieku, odznaczała się…
Zobacz więcej
Duchowość

Myrna Nazzour – mistyczka obdarzona łaską stygmatów

Myrna Nazzour to jedna z największych obecnie żyjących mistyczek Kościoła Katolickiego, a znaki jakich Bóg dokonuje za jej pośrednictwem są dowodem tego, że cuda oraz uzdrowienia nie są jedynie wydarzeniami ze Starego Testamentu, ale także…
Zobacz więcej