Polska

Latał po kominkach, nie lubił gotowanej marchewki a piwo zaczął pić po czterdziestce. Wspomnienie rozmowy z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

Był 2005 rok, Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy i kandydatem w wyborach prezydenckich. Pracowaliśmy w Radiu Wawa i prowadziliśmy weekendowy trzygodzinny program, w którym rozmawialiśmy o życiu ze znanymi osobami. Pomyśleliśmy, że w czasie kampanii wyborczej warto poznać kandydatów na prezydenta od zwykłej, ludzkiej strony. Zobaczyć człowieka w polityku.  Dzisiaj odsłuchujemy rozmowę z prezydentem Lechem Kaczyńskim, sprawdzamy czy nam się udało.

Robert :  Pamiętam, że w rozmowie z nami Andrzej Lepper cwaniakował a z Donaldem Tuskiem, mimo że cały czas próbowałem,  w ogóle nie można było się umówić.  Tymczasem kiedy zadzwoniłem do Lecha Kaczyńskiego od razu bez problemu zgodził się przyjść. Nie kalkuował, szczerze odpowiadał na pytania.

Monika:  Tak, to prawda. Myślałam, że będzie poważny a okazało się, że to po prostu sympatyczny pan, którego na dodatek łatwo rozśmieszyć. Otworzył się od razu.

Robert:  Od niego dowiedziałem się co to znaczy polatać  po kominkach. A jak już to nam wyjaśnił, zapytałem z kim tak się spotyka. Powiedział, że z najbliższymi przyjaciółmi tu w Warszawie i w Trójmieście. Zaskoczył mnie też tym, że od razu i bez skrępowania odpowiedział na pytanie jakie lubi piwo . Nie zastanawiał się, że to może być potraktowane jako kryptoreklama.

Monika:  Rzadko zdarza się takie zjawisko, że w polityce robią karierę bracia bliźniacy, na dodatek jednojajowi. Rozmawialiśmy więc o tym przez kilka minut. Pytaliśmy m.in. o to, czy kiedykolwiek z bratem wykorzystywali fakt, że są do siebie bardzo podobni.  

„ Psikusy często robiliśmy nauczycielom w szkole średniej. Brat za mnie chodził zdawać ścisłe, szczególnie klasówki z matematyki. Kiedy jeszcze chodziliśmy do jednej klasy to siadał tam gdzie ja normalnie siedziałem i wychodził ( do odpowiedzi – przyp.red) i dostawał bez trudu, może nie piątkę ale trzy z plusem, cztery. Ze mną byłoby gorzej. Ja z kolei za niego kiedyś  zdawałem polski.”

Monika: Opowiadał, że był naprawdę dobry z polskiego ale z przyczyn mu mało znanych miał dwójkę na okres.  Niemniej poszedł zdawać język polski za brata i u tego samego nauczyciela dostał 4+. Na dodatek z  komentarzem, że jest bardzo dobry, nie to co ten jego brat Lech.  Potem podobno nauczyciel zorientował się, że chyba padł ofiarą manipulacji, ale nie mógł się już do tego przyznać bo przecież Lechowi postawił dwóję.

Robert:  Zapytałem o czym rozmawia z bratem, jak spotykają się razem, siadają przy stole. O polityce czy serialach ? Okazało się, że o serialach nie, bo nie ma czasu na ich oglądanie, ale dużo wspominają ze swoją z mamą, gadają o sprawach domowych, zwyczajnych np. o egzaminie, który czeka jego córkę. Mówił też, że interesuje ich przyszłość, ale … boją się poruszać ten temat . Ewentualnie fantazjują co by było gdyby, jeżeli chodzi o historię naszego kraju.

Monika: Zaskoczyło mnie, kiedy powiedział że nigdy, ani on ani brat, nie byli na wakacjach za granicą. A to był czas kiedy Polacy zachłystywali się wyjazdami do ciepłych krajów. Pan prezydent opowiadał, że ponieważ są  ludźmi znanymi to lubią z bratem pojechać w miejsce gdzie jest absolutny spokój.

„ Las,  miejsce gdzie można spokojnie pochodzić, bo my dużo chodzimy. Czasem jak jest okazja to popływać kajakiem, bo to też lubimy obydwaj robić. My pod tym względem jesteśmy bardzo spokojnymi ludźmi. Tak się nad tym zastanawiam, że z jednej strony miałem życie dość burzliwe a z drugiej, niezmiernie spokojne.”

Monika: Pytaliśmy się też o zbiór kaczek pani Marii Kaczyńskiej. Ktoś im kiedyś dał kaczkę i tak zaczęła się ta kolekcja. Pan prezydent mówił, że tych kaczek mają naprawdę dużo i często je też komuś  darują.

Robert: No to przy okazji musiało pojawić się pytanie o kaczory, bo tak z bratem byli nazywani. Zapytałem czy się na to obraża. Uśmiechnął się tylko ze zrozumieniem mówiąc, że oni tak mają od pierwszej klasy szkoły podstawowej więc już niemal od 50 lat.

Monika: No właśnie, zdążył się przyzwyczaić.  

Robert: Uśmiał się jak powiedziałem mu potem żart, że podobno jak zostanie prezydentem to przeniesie pałac prezydencki na ul. Tamka w Warszawie, bo tam mieszkała Złota Kaczka.

„ – Zdaje pan sobie sprawę z tego, że jak pan zostanie prezydentem to skończą się te pana ulubione nocne spacery z psem, bo ochrona pana nie puści ? – Już ja sobie dam radę. Nie wyobrażam sobie życia bez odrobiny prywatności. (…)  Żebym ja był tak trzymany na krótko, to tak nie będzie” .

Robert: Ta ochrona go trochę przerażała, bo jak powiedział, lubi sobie z żoną po kominkach polatać. „To jest taka część mojego życia, która akurat u mnie wcale z wiekiem nie słabnie”- powiedział Lech Kaczyński.

Monika: To jak już wspomnieliśmy o pani Marii, to pan prezydent przyznał, że zawsze całą pensję oddawał żonie i dodał, że będzie to robił nawet jak zostanie prezydentem.  Zapytałam w takim razie, czy dostaje od żony jakieś kieszonkowe. Okazało się, że tak.

„ Mnie pieniądze są potrzebne, żeby pójść do Hawełki , pogadać z przyjaciółmi. Na przysłowiowe piwo.”

Robert: Ale akurat w czasie kiedy z nim rozmawialiśmy powiedział, że nie pije piwa bo się odchudza. Ale z tym piwem to też ciekawa historia bo powiedział, że w młodości nie lubił piwa a na studiach, jak się wyraził, to był dla niego krzyż pański i na czwartym roku powiedział – koniec, nie piję. Natomiast po 45 roku życia zaczął bardzo lubić piwo.

Monika: Ale przestał palić papierosy.

Robert: No i wspominał o tych piwach, które mu smakują. Że mniej Żywiec , natomiast  z tych niepolskich – Heineken, czeskie Złoty Bażant. Że lubi Lecha i EB. Żałował, że Królewskie, które też lubi, nie jest już sprzedawane w takich fajnych małych, pękatych butelkach.

Monika. Ty o piciu, to ja wspomnę o jedzeniu. Pan prezydent powiedział, że nie lubi marchewki.

„ Marchewki gotowanej nie zjem. Musiałbym chyba ze trzy dni nie jeść, żeby zjeść taką marchewkę .”

Monika : A wracając do pani Marii, to opowiadał też, że to ona dba o jego garderobę, kupuje mu ubrania, radzi co ma na siebie włożyć. Nawet żartował, że jak to nazywa,” dostaje czasem od żony rozkaz ubraniowy”.

Robert:  Pan prezydent był naturalny, nieskrępowany, szczery, otwarty. Bez problemu zrobiliśmy sobie z nim zdjęcie .

Monika: Jak myślicie, czy odkryliśmy człowieka w polityku.

Monika Tarka-Kilen i Robert Kilen

Cytowane w tekście fragmenty wypowiedzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego pochodzą z wywiadu udzielonego w 2005 roku w Radiu Wawa.

Podobne artykuły
Anty-COVID 19InformacjePolska

Zasłanianie nosa i ust. Będą nowe przepisy! Do tego większe kary dla podmiotów gospodarczych

Ministerstwo Zdrowia zapowiada wprowadzenie zmian w prawie dotyczących obowiązku zasłaniania nosa i ust w sklepach czy środkach komunikacji. – Będzie to wprowadzone jako norma prawna – zapowiedział minister zdrowia. Rzecznik resortu dodał z…
Zobacz więcej
Anty-COVID 19InformacjePolska

Koronawirus w Polsce. 399 nowych przypadków, w tym 140 na Śląsku. Zmarło 9 kolejnych osób

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 399 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronwairusem, w tym 140 na Śląsku. Zmarło kolejnych 9 osób. W związku z koronawirusem w szpitalach przebywa 1 607 osób, pod respiratorem – 73…
Zobacz więcej
KościółPolska

W piątek rozpocznie się pierwsza sesja 4. Kongresu "Europa Christi - Mundus Christi"

Od 17 do 19 lipca w Wigrach odbędzie się pierwsza w tym roku sesja 4. Kongresu Ruchu “Europa Christi-Mundus Christi”. W tym roku, w kongresie będzie można uczestniczyć zdalnie, a relacja z niego będzie transmitowana w sieci na portalu…
Zobacz więcej