PolskaRodzina

Nie zabijajcie chorych dzieci! Historie tych, którzy mieli się nie urodzić.

W Parlamencie waży się los ponad 1000. dzieci, które mogą się urodzić w Polsce. Może waży się nawet polityczna przyszłość kraju na długie lata, ponieważ aborcja eugeniczna stała się zakładnikiem politycznego spokoju. 

Miałem dzisiaj napisać moralizatorski tekst, o tym, jak jestem oburzony, że w Święto Zmartwychwstania siły zła żądają ofiar z ludzi. Rzeczywiście jest coś w tym znamiennego. Szczególnie, gdy widzi się kandydatkę na urząd prezydenta ubraną na czarno na tle symboli przypominających najbardziej mroczne czasy w historii ludzkości. To prawda, mówił już o tym samotny papież Paweł VI, że aby służyć siłom zła, wystarczy podporządkować się jakiejś ideologii, która zrobi szczeliny w naszej duszy. 

Ale ja nie o tym. Uświadomiłem sobie, że problem jest bardziej konkretny. Bo problem zatrzymania aborcji eugenicznej – zabijania w łonie matki chorych dzieci, to przecież historie ludzi, których znam. 

Na przykład Ani, chorej na Zespół Downa z mojej wspólnoty. Dożyła 40. lat i było to życie piękne. Zawsze gorliwa, systematyczna. Z namaszczeniem czcząca Słowo Boże, widząca je z jakiejś unikalnej perspektywy, zwracająca uwagę na szczegóły, których nigdy bym nie dostrzegł. Zawsze pierwsza składała swój podpis pod każdą antyaborcyjną inicjatywą, bo wiedziała, że chodzi o nią. 

Albo Piotrek, chory na nieuleczalną chorobę. Przyprowadził do Kościoła oboje rodziców. Mimo cierpienia, zawsze mówi, że czuje się kochany przez Boga. Tę miłość odczuwa dzięki trosce i życzliwości innych ludzi. 

Martynka. Mnóstwo wad wrodzonych. Wymaga nieustannej rehabilitacji. Przychodziła zawsze wyprowadzać mojego psa. Nikt nie kochał go tak jak ona. Zostawała czasem, aby oglądnąć jakąś bajkę. Jest w niej coś niesamowitego, zawsze szczera, nie ma w niej żadnego fałszu, podstępu, kalkulacji, zupełnie jakby była bez grzechu, taka niewinna…

To historie kilkunastu dzieci, które znam: Racheli, Tymoteusza, Mateuszka i innych, które urodziły się, dzięki miłości, ale także determinacji rodziców. Bo lekarze, których mógłbym wymienić z nazwiska, namawiali matki do aborcji. Bo to już kolejne dziecko, a przed tem urodziło się 4 lub 5 zdrowych, bo jest pani już stara, czyli ma ponad 40. lat, albo istnieje minimalne ryzyko. Porada była zawsze taka sama: usunąć ciążę. Tak wygląda polityka prorodzinna w służbie zdrowia. 

Dożyliśmy czasów, gdzie brzuch matki stał się najniebezpieczniejszym miejscem dla dziecka. Dziś, w Polsce, możemy to zmienić i przestać dzielić dzieci na gorsze i lepsze.  

Podobne artykuły
InformacjePolska

„Express Wieczorny” powraca! Już jutro w największych miastach Polski rozdamy 1 milion egzemplarzy!

Słynna popołudniówka – Express Wieczorny – powraca! Już jutro, w piątek, w Warszawie i kilku największych miastach Polski rozdamy bezpłatnie 1 milion egzemplarzy specjalnego dodatku do „Gazety Polskiej Codziennie”! Zachęcamy też do…
Zobacz więcej
InformacjeKościółPolska

Apel o pomoc dla powodzian. Abp Eugeniusz Popowicz zwrócił się do wiernych

W związku z licznymi podtopieniami na Podkarpaciu i na zachodniej Ukrainy metropolita przemysko – warszawski Kościoła grekokatolickiego w Polsce abp Eugeniusz Popowicz zaapelował do wiernych o pomoc dla powodzian. Ofiary na rzecz poszkodowanych…
Zobacz więcej
Anty-COVID 19InformacjePolska

Koronawirus nie przeszkodził Polakom. "Udało się zorganizować bezpieczne wybory"

Możemy już stwierdzić, że udało nam się zorganizować bezpieczne wybory. Lokale wyborcze były wyposażone w sprzęt ochrony osobistej, udało się też zapewnić bezpieczny dostęp do lokali, nie było tłumów wewnątrz pomieszczeń – podsumował…
Zobacz więcej