ŚwiatZdrowie

Szwecja zmierza do katastrofy. Puby, sklepy i granice ma otwarte. W ciągu 3 dni ilość ofiar wirusa podwoiła się

Szwecja ( fot. Archiwum prywatne)

Nie testujemy wystarczająco, nie badamy, nie izolujemy w wystarczającym stopniu, uwolniliśmy wirusa – mówi prof. Cecilia Söderberg-Nauclér, immunolog w Instytucie Karolinska. – Prowadzą nas do katastrofalnej pandemii – dodaje.

W poniedziałek odnotowano w Szwecji 3700 przypadków zarażenia COVID19 i 110 zgonów. 2 kwietnia, trzy dni później, liczba potwierdzonych przypadków w kraju – na 10,12 mln mieszkańców – przekroczyła 5 tysięcy, odnotowano także ponad 200 ofiar śmiertelnych.

– Ufam, że lekarze współpracujący z rządem wiedzą, co robią, więc przypuszczam, że jesteśmy tak dobrze przygotowani, jak to tylko możliwe – to słowa Roberta Anderssona, kierownika działu IT w Södermalm w Sztokholmie. – Ta histeria, którą uruchamiają media, jest znacznie bardziej niebezpieczna niż sam wirus.

Szwecja wybrała swój sposób walki z pandemią koronawirusa. Tamtejsze instytucje, puby, sklepy oraz granice są cały czas otwarte.

Coraz więcej Szwedów zadaje sobie pytanie, czy kierunek który obrały władze tego kraju nie doprowadzi do totalnej katastrofy. Globalna pandemia wstrzymała europejskie gospodarki i zamknęła miliony ludzi na całym kontynencie w swoich domach. Ale tutaj przedszkola, siłownie i sklepy pozostają otwarte, podobnie jak granice. Bary i restauracje nadal służą klientom, a pociągi i autobusy wciąż przewożą pasażerów po całym kraju. Możesz nawet, jeśli chcesz, pójść do kina. Ludzi mających objawy przeziębienia, czy grypy zachęca się jedynie, by zostali w domu.

Środki ostrożności, które zalecono Szwedom – unikanie spotkań z udziałem więcej niż 50 osób (ograniczono z 500 w zeszły piątek), rezygnacja z kontaktów towarzyskich w przypadku osób powyżej 70. roku życia lub chorych, praca w domu, obsługa tylko stolików w barach i restauracjach – wydają się rozwiać obawy, że szokujące obrazy ze szpitali we Włoszech i Hiszpanii mogą się tutaj powtórzyć. Czy nie jest to jednak spokój pozorny?

Premier Szwecji, Stefan Löfven, wezwał Szwedów, by zachowywali się „jak dorośli” i „nie poddawali się panice” i „nie rozpowszechniali plotek”.

– Tak jak w Polsce sugeruje się starszym ludziom unikanie większych skupisk ludzkich, nieodwiedzanie się, robienie zakupów przez inne osoby, a jeśli już jakiekolwiek spacery, to samotne i krótkie. Wszystkim sugeruje się unikanie wizyt w “domach seniorów i domach opieki”, czy rezygnację z wyjazdów weekendowych, np. w góry lub do dużych miast. Mieszkańcom większych miast z kolei odradza się wyjazdy do domków letniskowych w innych miejscowościach – tak o szwedzkim podejściu wobec koronawirusa mówi w wywiadzie dla dziennik.pl Michał Ględała, który od 15 lat mieszka w Szwecji.

Taktyka szwedzkiego rządu początkowo spotkała się ze zrozumieniem obywateli, jednak teraz coraz więcej Szwedów zastanawia się, czy nie popełniono błędu. „Svenska Dagbladet” przeprowadziła badania z których wynika, że większość Szwedów (52 proc.) popiera działania mające na celu powstrzymanie wirusa, zaś 14 proc. stwierdziło, że zbyt mało uwagi poświęca się zdrowiu publicznemu.

Fundacja prof. Carl-Henrika Heldina – wezwała rząd do wprowadzenia bardziej rygorystycznych środków ograniczających rozprzestrzenianie koronawirusa.

– Nie testujemy wystarczająco, nie badamy, nie izolujemy w wystarczającym stopniu – uwolniliśmy wirusa”, powiedziała profesor Cecilia Söderberg-Nauclér, immunolog w Instytucie Karolinska. – Prowadzą nas do katastrofy – dodała.

Mocne słowa, ale stoicyzm jest w Szwecji sposobem na życie. 300-letnia historia sprawnej i przejrzystej administracji publicznej oraz wysoki poziom zaufania do ekspertów i urzędników sprawiły, że opinia publiczna była skłonna uwierzyć w to, co im powiedziano, i że ci, którzy mówią, mają na względzie dobro wszystkich.

– Ufam, że lekarze współpracujący z rządem wiedzą, co robią, więc przypuszczam, że jesteśmy tak dobrze przygotowani, jak to tylko możliwe – powiedział dziennikarzom Robert Andersson, kierownik działu IT w Södermalm w Sztokholmie. – Ta histeria, którą uruchamiają media, jest znacznie bardziej niebezpieczna niż sam wirus.

Jednak wielu naukowców i lekarzy zaczyna okazywać objawy paniki. Anders Tegnell, główny epidemiolog Szwecji, opowiada się za strategią łagodzenia skutków: pozwól wirusowi rozprzestrzeniać się powoli bez przytłaczania systemu opieki zdrowotnej i bez uciekania się do drakońskich ograniczeń.

Fakty są jednak bezwzględne. W poniedziałek oficjalnie poinformowano o 3700 przypadkach zarażeń i 110 zgonach. 2 kwietnia, trzy dni później, liczba potwierdzonych przypadków w kraju liczącym 10,12 mln mieszkańców, przekroczyła 5 tysięcy. Odnotowano także ponad 200 ofiar śmiertelnych.

– Tak, nastąpił wzrost, ale jak dotąd nie jest to traumatyczne. Oczywiście wkraczamy w fazę epidemii, w której w ciągu najbliższych tygodni zobaczymy o wiele więcej przypadków, więcej osób na OIOM, ale to tak jak w każdym innym kraju – nigdzie nie udało się znacznie spowolnić rozprzestrzeniania się wirusa – tłumaczył Tegnell.

Najbliżsi sąsiedzi Szwecji w Szwecji – Duńczycy, Finowie i Norwegowie – zaakceptowali strategię blokowania, zamykania szkół, miejsc pracy i granic tydzień temu. – Problem z tym podejściem polega na tym, że zmęczysz system – ocenia Tegnell. – Nie da się utrzymywać blokady przez wiele miesięcy, to niemożliwe.

W ślad za Szwecją idą również Niderlandy: 16 marca premier Mark Rutte powiedział, że jego kraj, liczący 17,1 mln osób, opowiada się za „kontrolowanym rozprzestrzenianiem się” wirusa wśród grup mniej narażonych na poważne choroby. Argumentował, że jest już za późno, aby zamknąć kraj „całkowicie”. Jak pisze Bloomberg, szkoły są wciąż otwarte również w Singapurze, Australii, Szwecji i na Tajwanie, a także w kilku stanach w USA.

Orla Vigsö, profesor komunikacji kryzysowej na Uniwersytecie w Göteborgu, podsumowuje ten dylemat: „Ludzie zaczynają pytać: czy inni są głupcami i paranoikami? A może to Szwecja robi coś źle?”

Czy liberalne państwo szwedzkie zatraciło zdrowy rozsądek decydując się na „liberalne” poczynania wobec koronawirusa?

Jacek Szpakowski

źródło: theguardian.com, forsal.pl

Podobne artykuły
InformacjeKościółŚwiat

Papież apeluje o globalny rozejm

Papież Franciszek zapewnił o swojej bliskości ze wszystkimi dotkniętymi pandemią oraz tymi, którzy doświadczają jej skutków ekonomicznych i socjalnych. Podczas spotkania z wiernymi w Watykanie ponowił też apel o globalne zawieszenie…
Zobacz więcej
KulturaŚwiat

Dwayne „The Rock” Johnson - oto najlepiej opłacana gwiazda na Instagramie

Aktor znany z filmów akcji Dwayne “The Rock” Johnson, jest obecnie najwyżej opłacaną gwiazdą na Instagramie. Za jeden post sponsorowany zgarnia nawet ponad milion dolarów. WedługHopper HQ –firmy zajmującej się…
Zobacz więcej
InformacjeŚwiat

W Mediolanie i Rzymie kwitnie życie nocne. „Biada temu, kto poprosi o założenie maseczki”

W Mediolanie i Rzymie kwitnie życie nocne, podczas którego w tłumie młodzieży rzadkością są maseczki i zachowanie dystansu. Początek lipca, gdy poprawia się sytuacja epidemiologiczna, upływa pod znakiem obaw, jakie skutki przyniesie rozluźnienie…
Zobacz więcej