Anty-COVID 19Zdrowie

TYLKO U NAS! Koronapanika. Kiedy pandemia przeminie?

WHO/S.Hawkey

Wąglik, ebola, zika, denga, MERS, choroba szalonych krów, ptasia grypa, świńska grypa miały zdziesiątkować populację ludzkości. Mimo wszystko żyjemy. W podobny sposób przeminie pandemia COVID-19. 

Panika spowodowana nową mutacją wirusa SARS doprowadziła do zachowań zapobiegawczych, stadnych i często nieracjonalnych. Warto więc urealnić jakie rzeczywiste zagrożenia jakie niesie za sobą wirus SARS-CoV-2.

Realne zagrożenie

Zamknięcie granic. Otoczenie ognisk zapalnych kordonami sanitarnymi. Wprowadzenie rygorystycznych ograniczeń w poruszaniu się w wielu regionach świata. Izolacja domowa. Odwołane imprezy masowe, zajęcia w szkołach i uniwersytetach, zawody sportowe przełożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Taka jest nowa rzeczywistość, z którą stykamy się od początku 2020 r. 

Efekty widać od razu. Ludzie rzucają się na sklepy. Wykupują co się da: produkty z przedłużonym terminem ważności, kasze, makarony, wodę butelkowaną, papier toaletowy, środki czystości, leki. Kupno masek ochronnych czy płynów do dezynfekcji graniczny cudem, a jeśli można kupić to za ceny wywindowane przez sprzedawców. Co charakterystyczne, pustki najbardziej widoczne są na działach ze zdrową żywnością, przez co można wywnioskować, że najbardziej boją się ci, którzy ze zdrowego stylu życia zrobili sobie bożka. 

Czy tego rodzaju panika ma uzasadnienie? Prewencja? Tak, jak najbardziej. Ogniska zarazy należy wyizolować i zniszczyć. Im szybciej, tym lepiej. Czy jednak panika nie idzie za daleko? Czy nasze zachowania, przypominające szykowanie się do wojny, mają sens? Niekoniecznie. 

Drastyczne działania rządów mogą mieć dwie przyczyny. Po pierwsze rządzący wiedzą coś, o czym my nie wiemy. Może to być informacja o rzeczywistym niebezpieczeństwie wynikającym z pandemii, która nie jest podawana do publicznej wiadomości aby nie wywołać histerii. Pojawiające się informacje medyczne są niepokojące. Jeśli wirus atakuje też narządy wewnętrzne, mózg czy układ odpornościowy – musimy dmuchać na zimne. 

Druga przyczyna jest bardziej prozaiczna. Wynika z ograniczeń państwowych systemów opieki zdrowotnej. Po prostu rządy, szczególnie państw europejskich, obawiały się, że zabraknie im miejsc w szpitalach zakaźnych, potrzebnego sprzętu, szczególnie respiratorów, co obnaży niewydolność i słabości służby zdrowia. To było widać już we Włoszech w Hiszpanii, we Francji. 

Jeśli dodamy do tego jeszcze fakt, że społeczeństwa europejskie są starsze od azjatyckich, mamy gotowy przepis na katastrofę, także polityczną.

Nieracjonalne reakcje

Już dziś można jednak stwierdzić, że nie ma uzasadnienia dla paniki i nieracjonalnych zachowań, która towarzyszą pandemii koronawirusa. Traktowanie obecnej epidemii jako największego zagrożenia w historii ludzkości jest jeszcze na wyrost. Warto porównać skalę zagrożeń wynikającą z obecnej epidemii SARS-CoV-2 z poprzednią SARS oraz świńskiej grypy A/H1N1, mającej nieporównywalnie większy zasięg. 

Wirus SARS – ciężkiego ostrego zespołu oddechowego został wykryty w 2002 r. w Chinach. Jego cząsteczki są znacznej wielkości, łatwo się przenoszą. Rozprzestrzeniał się w ciągu roku i nie poczynił większego spustoszenia. Do połowy 2003 r. zachorowało 8439 osób z dość wysoką śmiertelnością na poziomie 8-9 proc. 

Znacznie większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niosły za sobą wirusy grypy, zarówno tej sezonowej, jak i jej nietypowych odmian. „Hiszpanka” z początku XX w. objęła aż 1/3 ludzkości i zabiła nawet 100 mln ludzi. Ptasia grypa (szczep H5N1) z początku nowego tysiąclecia była zjawiskiem marginalnym (kilkaset zarażeń). Groźniejszą  epidemią od SARS była także gorączka krwotoczna z Afryki czyli Ebola. Do 2016 roku 28 tys. osób zostało zarażonych a 11 tys. zmarło. 

Prawdziwą pandemią była natomiast świńska grypa z lat 2009-2010. Miała ona zasięg globalny. Zachorowało na nią blisko 50 mln ludzi a zmarło, według najbardziej pesymistycznych rachunków nawet pół miliona osób. Faktycznie była to więc najbardziej rozległa epidemia od czasów „hiszpanki”, zarówno jeśli chodzi o zasięg jak i ofiary, natomiast rządy nie wprowadziły wówczas tak radykalnych kroków jak obserwujemy obecnie. 

Czy wirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy? Wygląda, że tak. Ciężka niewydolność oddechowa dotyka przede wszystkim seniorów, chorych na serce bądź cukrzycę, co ma niebagatelne znaczenie dla starzejących się społeczeństw Starego Kontynentu, nomen omen. Ponadto rozprzestrzenia się on bardzo szybko, może pozostawać w powietrzu dłuższy czas, a ponadto mutuje – co utrudnia prace nad szczepionką. Początkowo wirus ewoluował do dwóch głównych typów, nazwanych S i L. Odmiana L jest obecnie dominująca i ma cięższy przebieg. Obecnie mówi się już o 3 typach: A, B i C. Przechorowanie jednego typu, nie oznacza, że nie zarazimy się typem 3. 

Nad odpowiednią szczepionką pracuje już kilkadziesiąt laboratoriów z całego świata, a pierwsze testy na ludziach już trwają. Pojawiły się także informację, że wirus może trwale uszkadzać płuca doprowadzając do ich zwłóknienia. Były to jednak pojedyncze przypadki, dotyczące ludzi starszych, więc trudno mówić, że dotyczy to wszystkich zarażonych. 

Medialna histeria

Dlaczego obecnie mamy do czynienia z większą paniką niż w latach 2002-2003 czy 2008-2009? Odpowiedź może być tylko jedna – większy poziom globalizacji, zwłaszcza korzystania ze środków transportu, większa komunikacja i przepływ informacji oraz łatwiejszy dostęp do mediów, związany z rozwojem internetu i mediów społecznościowych. 

Wszystko wskazuje na to, że informacyjna sieczka, która jest serwowana przez pracowników mediów 24 godziny na dobę, wywołuje znacznie większe szkody opinii publicznej niż sam wirus SARS-CoV-2. Pojawiające się zagrożenie jest bez ustanku analizowane, przez co diagnoza staje się przesadzona, a niebezpieczeństwo – wyolbrzymione. Aktualnie, choć faktycznie śmiertelność nie dosięga jeszcze grypy sezonowej, o koronawirusie rozmawia się w kontekście niemal apokaliptycznym. W zeszłym roku na grypę w Polsce zachorowało prawie 3,7 mln osób, a zmarło 143. Codziennie na świecie umiera więcej ludzi na conajmniej 20. innych schorzeń. Warto te liczby porównywać, aby wyciągać racjonalne wnioski. Obecnie starsi ludzie umierają na COVID-19, ale ograniczenie ruchu drogowego powoduje zmniejszanie się zgonów z powodu wypadków. 

Panika ma charakter stadny. Pośrednictwo mediów wzmaga niepokój, poczucie zagrożenia, skłania do zabezpieczenia się. Najbardziej boimy się sytuacji nad którymi nie mamy kontroli. Wielu ludzi nie chce nawet myśleć u utracie komfortu życia, czy zmianie planów. Chce natychmiastowego działania, reakcji, powrotu do sytuacji, z którą jest się oswojonym. 

Chętnie też posiłkujemy się skrótami myślowymi. Na naszą wyobraźnie działają coraz bardziej statystyki, wirujące liczby obrazujące dynamiczny wzrost zakażeń, mapy, gdzie czerwone punkty pandemii nieuchronnie zbliżają się do bezpiecznego miejsca naszego zamieszkania. Przerażeniem napawają nas filmiki z mediów społecznościowych, gdzie trupy zalegają mieszkania, wojsko goni zakażonych zombie, a zarażeni padają jak muchy w miejscach publicznych. Inna sprawa, czy te filmy są prawdziwe, czy nie. To nas interesuje mniej, ale prawdopodobnie jest to dezinformacja. 

Zachód już dawno odszedł od racjonalności i zdrowego rozsądku. Poprawność polityczna, idolatria konsumpcji, ekologizmu i zdrowego stylu życia, w zasadzie zdewastowały społeczeństwo w sprawach wartości. Stąd zapewne reakcje na pograniczu histerii, które obserwowaliśmy na początku pandemii w Niemczech, Wielkiej Brytanii Hiszpanii czy Francji.

Polska jest w znacznie lepszej sytuacji. Przede wszystkim za sprawą działań rządu, a ściślej Ministerstwa Zdrowia, które monitorowało sytuację od samego początku, gdy tylko pojawiły się pierwsze zachorowania w Chinach. Także radykalne działania prewencyjne ze strony państwa były szybsze niż analogiczne w innych krajach Unii Europejskiej. Dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo, że w Polsce pandemia będzie mniej dotkliwa niż w krajach o podobnej wielkości. 

Pandemia SARS-CoV-2 jest kolejną odzwierzęcą epidemią wirusową, która zdarzała się i jeszcze będzie się zdarzać za naszych czasów. Wszystko wskazuje, że w efekcie największe szkody wyrządzi nie w płucach, ale w psychice Europejczyków.  

Tomasz Teluk

Podobne artykuły
Anty-COVID 19InformacjePolska

Koronawirus nie przeszkodził Polakom. "Udało się zorganizować bezpieczne wybory"

Możemy już stwierdzić, że udało nam się zorganizować bezpieczne wybory. Lokale wyborcze były wyposażone w sprzęt ochrony osobistej, udało się też zapewnić bezpieczny dostęp do lokali, nie było tłumów wewnątrz pomieszczeń – podsumował…
Zobacz więcej
InformacjePolskaZdrowie

Mammobusy ruszyły w trasę po przerwie spowodowanej pandemią

Po przerwie spowodowanej pandemią w trasę ruszyły mammobusy. Kobiety znów mogą skorzystać z finansowanego przez NFZ bezpłatnego badania piersi w mobilnych pracowniach mammograficznych – poinformował w piątek Fundusz. Badanie można również…
Zobacz więcej
Anty-COVID 19InformacjeRozrywkaŚwiat

Brytyjczycy w końcu pójdą do pubów! Muszą spełnić pewien warunek, żeby napić się piwa

Do zamówienia piwa w pubach, po ich otwarciu w Anglii od 4 lipca, konieczne będzie podanie nazwiska i danych kontaktowych, które będą przechowywane przez właścicieli przez 21 dni – przewidują opublikowane w środę wytyczne brytyjskiego…
Zobacz więcej