Codziennie rozmowaKultura

TYLKO U NAS! Muzycy są sercem i duszą narodu – z Martą Cugier z Lombardu rozmawia Piotr Iwicki.

Archiwum zespołu Lombard

Muzycy są sercem i duszą narodu. Jego czułością i wrażliwością. Jesteśmy ścieżką dźwiękową do filmu życie i z jakiegoś powodu niewiele jest filmów bez muzyki –  mówi Marta Cugier, wokalistka zespołu Lombard. Specjalnie dla codzienna.net dokonuje analizy branży, często bardzo bolesnej, choć bezwzględnie prawdziwej.

Dla statystycznego Jana Nowaka, bycie rockersem, to sielanka. Dziennikarze, kamery, wywiady. Życie jak wyspa miodem płynąca.

Od ponad 20 lat jestem wokalistką i współmenadżerem zespołu Lombard. Każdego dnia z Grzegorzem Stróżniakiem, liderem, menadżerem, wokalistą i klawiszowcem zespołu Lombard od lat 40, naszymi muzykami i współpracownikami ciężko pracujemy, by co roku koncertować, a dzięki zarobionym pieniądzom w trasie móc normalnie żyć. Bez wodotrysków czy luksusów. Odkładamy pieniądze również te z ZAIKSU na nagrania, realizację ciekawych projektów, muzycznych marzeń. Inwestujemy w sprzęt, spłacamy leasingi, kredyty. Kłopotów nie brakuje. Nie narzekamy, bo choć to nie jest łatwy zawód, to jest to zawód bardzo przyjemny. Czy powinniśmy przepraszać za to, że złapaliśmy odrobinę szczęścia, które nas niesie?! Można w tej branży czerpać garściami rozmieniając się na drobne, a można, jak my, żyć na wystarczającym poziomie nie szokując stawkami i wymaganiami. Być może nie ze statusem napompowanej mega gwiazdy, bo medialnie trudno jest zaistnieć niezależnym artystom, wydawcom własnych płyt, tym wszystkim idącym pod prąd wszelkim trendom i modom Lombard to zespołu, który nie zawodzi, na koncertach daje z siebie wszystko, a poza sceną jest grupą wesołych, normalnych, otwartych ludzi. W tej branży też trzeba umieć pozostać człowiekiem. 

Jesteście legendą, chyba niesie Was radość grania? Jak Ty to widzisz?

Zespół Lombard istnieje już prawie 40 lat. Czytam, że odcinamy kupony, że odgrzewane kotlety, że dinozaury powinny iść na emeryturę, że gramy dla kasy. Nigdy tego nie zrozumiem. Dlaczego mielibyśmy rezygnować z tego co kochamy i na co wciąż czekają nasi fani?! Z jednej strony jest nam łatwiej niż debiutantom. Mamy rozpoznawalną markę i bazę przebojów, które ludzie znają i kochają. Z drugiej jednak strony trudno jest zaskoczyć publiczność czymś nowym, tym bardziej bez wsparcia mediów. Wszystko już było, a młodzi ludzie nie będą przecież słuchać muzyki „swoich starych”. Choć możemy się pochwalić tym, że pod sceną na koncertach zespołu Lombard bawią się już cztery pokolenia Polaków. 

Marta Cugier, wokalistka zespołu Lombard, archiwum zespołu

Czego teraz najbardziej brakuje gdy branża stanęła de facto w miejscu?

Tęsknimy za naszym „cygańskim” życiem, za żywym kontaktem z publicznością, za garderobą w namiocie i swojskim jedzeniem przygotowywanym najczęściej przez koła gospodyń wiejskich lub lokalnych restauratorów.Nie mamy wygórowanych riderów cateringowych jak niektórzy artyści, co szokuje lokalnych organizatorów. Pozwalamy się ugościć wg ich uznania, tak okazujemy im szacunek. Nie wyobrażam sobie odwalania koncertu z powodu braku wody mineralnej z najwyższej półki w garderobie. Plotki i mity krążą o takich przypadkach. Są ludzie, którzy potrzebują takiego dowartościowania. Nie oceniam. Oceniają za to ciężko pracujący ludzie w domach kultury i budują krzywy obraz naszego środowiska. Będzie nam brakować niepowtarzalnego klimatu tych imprez i poznawania ciekawych ludzi w różnych częściach Polski i świata. 

Jesteście gośćmi nie tylko polskich estrad.

Wielkim przeżyciem jest dla nas odwiedzanie Polaków w Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii, Belgii, Niemczech, Czechach, Hiszpanii, na Litwie, Białorusi, czy w końcu Polonię w USA. Mamy wielu przyjaciół. Ale to pewnie szybko nie wróci. Rok? Mówi się, ze nawet dwa lata. Strach pomyśleć. Ale ja jestem optymistką. 

Często słyszy się zarzuty, że jak w teorii, ze gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania, różnie podchodzi się do koncertowania na festynach. Że psuje się w ten sposób rynek. 

Tak gramy na festynach, dniach wsi i miast już od 20 lat. Nie my wymyśliliśmy tę formę. Po powrocie na rynek muzyczny zespołu Lombard w 1997 roku taka forma „bezbiletowa” już istniała. Ktoś to wymyślił, ktoś się na to zgodził! Ci co grają plenery otwarte marzą o graniu w klubach, salach koncertowych, bo tam byliby bliżej fanów. Ci co grają w klubach chcieliby plenery otwarte, bo tam są pieniądze. Natomiast Granie bez biletu wyklucza granie z biletem. Ludzie przyzwyczaili się, że jest za darmo, łatwo się nie oduczą, tym bardziej jak po pandemii nie będą mieć pieniędzy na życie. 

Ale patrząc na to, jak chętnie płaci się gigantyczne pieniądze za bilety na występy zagranicznych gwiazd, i to na koncerty w miejscach, w których w zasadzie często słabo słychać, jak choćby na stadionach, to można uwierzyć, że idąc tropem Słowackiego, nadal jesteśmy pawiem i papugą narodów. 

Tak. Zastanawiające jest to, że na zagranicznego artystę zapłacą za bilet nawet 1000 zł. Wiadomo lepiej dać 1000 zł milionerowi niż 100 zł jakiemuś tam grajkowi z Polski. Kompleks z komuny mamy we krwi. To co polskie zawsze jest gorsze. Nie ma w Polsce zbyt wiele dobrych, dobrze brzmiących sal koncertowych. Są sale wielozadaniowe, najczęściej konferencyjne albo zbyt małe kluby by zespoły z pełną techniką i profesjonalną realizacją mogły się skalkulować, tak aby budżet się spinał. To nie są wygórowane potrzeby, wszyscy przecież chcemy tworzyć na scenie magię. Bo muzyka to magia!

Lombard, archiwum zespołu

A jak oceniasz perspektywy cały ten szum, dzieleni czasu na bycie muzykiem i celebrytą, influenserem internetowym, całym tym stripteasem istnym ekshibicjonizmem?

To jest ale i będzie bardzo trudny czas dla muzyków tych z pierwszych stron gazet i tych, którym nie dano nawet szansy, żeby zaistnieć na ogólnopolską skalę. Dlatego milczymy i godzimy się na te nierówne zasady gry. Mamy to co mamy. Brak szacunku społeczeństwa do nas i brak szacunku wobec siebie nawzajem. Nikt nie wysili się nawet by spróbować zrozumieć. Nie masz konta na youtube, instragram, facebook, nie istniejesz. Nikt się o Ciebie nie upomni. Muzyka zeszła na dalszy plan. Masz sprzedawać siebie, swoje codzienne życie, prasować i prać, gotować i tańczyć, podlewać kwiatki, polecać produkty, a jak nie umiesz i nie chcesz? Nie ma Cię. Możesz też wygłaszać kontrowersyjne poglądy, szarżować w politycznym zacietrzewieniu, opowiadać się za lub przeciw, kalkulując czy Ci się opłaca. Tak, kalkulując, bo grasz w tę grę albo nie ma Cię! To jednak jedyna przestrzeń, w której każdy może zaistnieć w lepszym lub gorszym świetle.

Smutna refleksja… 

Cóż, przecież „nie ważne jak mówią, ważne, że nie przekręcają Twojego imienia i nazwiska”. No i liczy się liczba odtworzeń i lików. W Polsce nadal nie gra się polskiej muzyki, a jeśli to tylko „złote przeboje” i wybranych. Artystów zamyka się również przed śmiercią w sarkofagach z napisem lata ’70, ‘80, ’90 i nie pozwala im się stamtąd wydostać. Miałeś swoje 5 minut, spadaj. Nie ma też miejsca na nowe ciekawe zespoły różnych gatunków, być może dlatego tyle jest goryczy w wypowiadanych słowach pod adresem artystów, którym się udało przez kolegów z zespołów niezależnych grających w pubach i klubach za niewielkie pieniądze. Uważam, że czas to zmienić.

Osobiście uważam, że w dużej mierze to niewystarczająca kwota polskiej muzyki na falach eteru, ot w wszystkich mediach magnetycznych.

Masz rację. Ja mam radykalny pogląd w tej kwestii. Polskiej muzyki powinno być w mediach 80% ustawowo! Wtedy wielu artystów miałby swoją szansę, a wejście do studia okupione ciężką pracą i wyrzeczeniami miałoby jakikolwiek sens. Wiem, że utrudniłoby to pracę redaktorom muzycznym od lat grającą tę samą „zachodnią” muzykę, ale może czas się otworzyć, poszukiwać, kreować. Wrócić do formatu radia które kształtuje gusty, a nie puszcza ludziom od 30 lat wciąż to samo. Kocham „Stairway to Haven” Led Zeppelin ale w swoim dorobku mają 10 płyt i na każdej co najmniej 8-10 utworów! Nie rozumiem też, jak można korzystać z jakiś badań, żeby układać play listy, albo jak krążą plotki „puszczać piosenki, z których ZAIKS się przygarnia nie będąc ich autorem”, albo pisać piosenki w obecności redaktora muzycznego, żeby pasowały do radio edit i charakteru stacji radiowej. Może te układy, układziki istniały zawsze, tylko my w swojej naiwności nie chcieliśmy tego widzieć. 

Czyli?

Płatne emisje premierowych piosenek, premiowanie kumpli, ustawione plebiscyty i inne elementy nieczystej gry włącznie z ustawkami z paparazzi, artykułami na zamówienie w plotkarskich czasopismach, festiwale co rok w tym samym składzie itp. itd.  Tak, są w naszej branży hochsztaplerzy. I również zawdzięczamy im złe postrzeganie naszego środowiska. Bardzo często czytam o muzykach nierobach, co płaczą w swoim Ferrari, że nie będą mieli za co żyć.

Marta Cugier, wokalistka zespołu Lombard, archiwum zespołu

Masz rację, takie były pierwsze echa „przyjaciół muzyki” gdy poszedł w świat alarm, że branża muzyczna, cała, nie tylko wykonawcy ale technika, obsługa klubów, kierowcy busów wożących zespoły, ci wszyscy raczej z głodu nie umrą w swoich limuzynach z milionami na kontach i gigantycznych kwotach wpływających z tantiem.

Nie mam ferrari. Nikt w naszej polskiej muzycznej branży go chyba nie posiada, ale jeśli nawet? Czy go komuś ukradł? Zarobił, zapłacił podatki, stać go, niech ma, niech się cieszy. Czy życie nie po to jest by spełniać swoje marzenia? My mamy za to busa dla naszego zespołu. Od 10 lat mieszkaliśmy w pracowni, obłożeni sprzętem gromadzonym przez Grzegorza przez 40 lat, z backlinem Lombard’u w salonie, bo muzyka zawsze była dla nas priorytetem. W tym roku przeprowadziliśmy się do starego domku w lesie, który w końcu udało nam wyremontować. 

Ludzie mylą artystów z celebrytami, muzyków ze znanymi z telewizji twarzami. 

Tak. Większość z nas nie lansuje się na ściankach. Źle czujemy się w tej roli, choć zdarza się. To jednak nie my wymyśliliśmy te zasady. Nikt nas nie pytał. Przyszło z zachodu, jak wiele innych złych rzeczy. Zapomniano tylko o tym, że nie mieszkamy w Hollywood. Większość z nas wraca z koncertu do małego mieszkanka w porywach do większego czy mniejszego domu. Nie mieszkamy w pałacach ze złotymi klamkami, z służącymi, kucharzami i ochroną.Od lat oszukujemy się, tak nawet Ci z okładek czasopism, te pięć minut na festiwalach, w pięknej sukni, garniturze często wypożyczonych od projektantów mody, z profesjonalnym makijażem, że jesteśmy częścią czegoś niedoścignionego. Bo przecież „Show must go on”. 

Masz bardzo radykalny osąd co do funkcjonowania playlist, całego tego showu w showiznesie, niszczenia polskiej muzyki.

Nikt nie chce już słuchać piosenek „krojonych” na emisję. Takich samych, miałkich, o niczym skierowanych ściśle do targetów, grup odbiorców, robionych nie przez muzyków ale przez tabelki w Excelu w „zachodnich” koncernach płytowych, które również przykładają się do zabijania polskiej muzyki i muzyków. W ten sposób nigdy nie zaistniałby takie zespoły jak Maanam, Republika czy Lombard. Każdy z tych debiutów opatrzony był ryzkiem, a jednak ktoś to ryzyko podjął. Wystarczy poszukać, dać szanse zespołom z „garaży”, domów kultury, pubów i klubów. Nawet nie wiecie co się tam dzieje. Jak Oni grają! Ile pięknej muzyki przegapiacie, ile talentów marnujecie! Ilu ludzi się spala, bo włożona praca, zaangażowanie i poświęcenie na nic się nie przekłada! Wyjdźcie w końcu ze strefy komfortu warszawskich salonów, kółek wzajemnej adoracji i fałszywych póz. Do tego te coverowe talent szoły! 

Aż tak źle?

Wystarczył jeden program „Must be the music”, z profesjonalnym jury, a ile talentów z autorską muzyką wypłynęło! A pomyślcie co by było, gdyby podobnych formatów było więcej?! Polska muzyka przeszłaby odrodzenie. Szkoda tylko, że młodym ludziom podsuwa się bandyckie umowy, kawałki z publishingu, a jak ktoś walczy o autorską, swoją muzykę dostaje bana na 10 lat.  Dlaczego do dziś nie powstał kanał TVP Muzyka? Posiadając taką bazę archiwum i zatrudniając profesjonalnych, mądrych, z ogromną wiedzą muzyczną dziennikarzy, można stworzyć taki kanał muzyczny jakiego świat nie widział. W momencie, kiedy nie ma TVP Muzyka, po co robić teledyski, jak można je tylko opublikować na youtube? Dziwicie się, że disco polo przechodzi renesans? Oni mają kilka kanałów telewizyjnych ze starymi hitami ale i z premierami! Patrzę na tę branżę z zazdrością, choć w moim sercu nie gra disco polo, szanuję tych ludzi. 

Może masz receptę na to wszystko?

Nie zmienimy świata z dnia na dzień, ale teraz jest czas, żeby o to zawalczyć. Jedno jest pewne Polscy muzycy żyją z koncertów. Cały ten streaming, ilość odtworzeni w sieci to kupa śmiechu. Do tego Chomikuj, gdzie wszystko jest za darmo i nikt się tym nie potrafi zająć. Nikt w Polsce nie utrzyma zespołu i swoich współpracowników ze sprzedaży cyfrowej, a płyty już od dawna są tylko drogim materiałem reklamowym. Tym bardziej jeśli jesteś niezależnym wydawcą jak my. Masz do wyboru bandycką umowę dystrybucyjną albo półkę w sklepie za 7 tysięcy złotych! Musisz zapłacić aby zaistnieć. 

Marta Cugier i Grzegorz Stróżniak, archiwum zespołu

Słabo to wygląda zwłaszcza teraz.

Tak, niestety. Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć, że brak koncertów i możliwości zarabiani pieniędzy przez muzyków w Polsce, pociągnie za sobą kłopoty finansowe wielu innych powiązanych z naszą działalnością podmiotów gospodarczyk i ich pracowników. W trudnej sytuacji są dzisiaj agencje artystyczne, organizatorzy koncertów, eventów, lokalni promotorzy, właściciele pubów, klubów i sal koncertowych, właściciele firm nagłośnieniowych i oświetleniowych, właściciele studiów nagraniowych, menadżerowie kultury, realizatorzy dźwięku, świateł, technicy, barmani, kelnerzy, sprzątacze, ludzie rozwieszający plakaty. A wszyscy płacimy podatki i wszyscy jesteśmy ważną gałęzią polskiego przemysłu.

Ale są też swoiste deski ratunku. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego czterokrotnie podniósł budżet na działania właśnie skierowane do tych, którym grunt usunął się pod nogami.

Tak. Jesteśmy wdzięczni za program „Kultura w sieci” czy programy stypendialne. Mam jednak wrażenie, że to kropla w morzu potrzeb. Dziękuję kolegom ze Związku Zawodowego Muzyków, którym chciało się przez lata walczyć o założenie tej instytucji, a wiem że łatwo nie było. Jest to wspaniała platforma do wymiany myśli i doświadczeń ale również i przede wszystkim do wspierania się w tym trudnym dla nas czasie. Dziękuję również Polskiej Fundacji Muzycznej za natychmiastowe działanie i stworzenie platformy #zostańzmuzyką, dzięki której artyści mogą zbierać pieniądze do wirtualnych puszek dla siebie lub dla innych potrzebujących muzyków, również przez siebie wskazanych. Bardzo zachęcam wszystkich do zaangażowania się w projekt. 

A może Mistrzowie powinni wesprzeć młodszych. Choćby promocyjnie? 

Tak, mam apel do artystów tych z pierwszych stron gazet. Zachęcam do otwarcia się na artystów mniej znanych. Wspieranie ich choćby poprzez udostępnianie ich koncertów i wydarzeń. Podajcie im dłoń poprzez wsparcie promocyjne. Nikt nie był przygotowany na nagłe odwołanie wszystkich koncertów. Być może powinniśmy mieć odłożone pieniądze. Być może powinniśmy być zabezpieczeni na ewentualność pandemii. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Z dnia na dzień musimy sobie poszukać innego zajęcia, bo mamy rodziny i rachunki do zapłacenia, jak każdy. 

Znowu budzisz demony…

Wielu zapewne powie, że płaczę, bo mnie od koryta odcinają. Proszę się nie martwić poradzimy sobie. Jeśli będzie trzeba na jakiś czas porzucić swoją ukochaną pracę, zrobimy to! Grzegorz codziennie mi powtarza: Martusiu przetrwaliśmy komunę, przetrwałem jak wyrzucili mnie z własnego zespołu, przetrwamy pandemię korona wirusa, wyjdziemy silniejsi?. Nie wiem tylko jak Wy przetrwacie kolejne kwarantanny bez muzyki, książek, bez filmów, bez sztuki. Muzycy są sercem i duszą narodu. Jego czułością i wrażliwością. Jesteśmy ścieżką dźwiękową do filmu życie i z jakiegoś powodu niewiele jest filmów bez muzyki.

Rozmawiał: Piotr Iwicki

Podobne artykuły
InformacjeKultura

Patryk Vega pokazał zwiastun swojego najnowszego filmu „Pętla”.

Film “Pętla” zainspirowany został tzw. aferą podkarpacką, czyli tysiącami kompromitujących nagrań zudziałem biznesmenów ipolityków, zarejestrowanych wsieci agencji towarzyskich. Wprodukcji zagrali: Antoni…
Zobacz więcej
InformacjeKultura

Polacy zakochali się w serialach. Wzrosła popularność serwisów streamingowych

Ponad połowa Polaków subskrybuje, głównie filmy i seriale. Już 56 proc. Polek i Polaków korzysta z internetowych usług subskrypcyjnych – wynika z badania Blue Media “Finanse w czasie epidemii”. Platformy oferujące dostęp do filmów…
Zobacz więcej
Kultura

Co oglądać w czasie pandemii? Nieświadomi - jak agentura przejęła Europę Środkową

„Nieświadomi” to świetnie zrealizowany serial produkcji HBO. Wciąga, bo to historia, którą dobrze znamy. Znany opozycjonista wraca w przeddzień aksamitnej rewolucji do Czechosłowacji i zostaje wciągnięty w grę służb. Wspaniały…
Zobacz więcej